Co u mnie?! ;)

Na wstępie chciałam przeprosić, że tak dłuuuugo nie pisałam! 😦 Ale byłam bardzo zajęta życiem he he…

U mnie dużo się pozmieniało… Ale nie będę tego opisywała…

U rodzinki wszystko ok. Dalej są tacy jacy byli na początku, w styczniu znaleźli już nową au pair z Niemiec. Nie ukrywam, że jest to dziwna sytuacja ;p ale mailowałam trochę z nową dziewczyną i wydaje się sympatyczna, także mogę zostawić moje duże brzdące w dobrych rękach 🙂 
Moja najbliższa przyjaciółka z Kolumbii wróciła w lutym do domu 😦 inne bliskie koleżanki, też już odjechały, zostali tylko tutejsi koledzy i doszły nowe dziewczyny. 2 Polki he he… Przez ponad rok nie miałam praktycznie żadnego kontaktu z polskimi dziewczynami (kolegowałam się tylko z jedną, która mieszka daleko) Nowe dziewczyny mieszkają bardzo blisko, jedna jest nawet moją sąsiadką ;p

Jeśli chodzi o życie prywatne (to wszystkich ciekawi najbardziej ha ha…) to przez 5 miesięcy żyłam jak w bajce z moim księciem ha ha… ale zdecydowałam się na zakończenie związku. Pocierpiałam trochę i pomimo tego, że się ‚kochamy’ wiem, że podjęłam dobrą decyzję 🙂

Gdzie poznać księcia?! W Las Vegas! ha ha… Tak, właśnie tam poznałam mojego byłego już chłopaka (ponad rok temu) Walczył o mnie i nie dał o sobie zapomnieć… Co jakiś czas przypominał o sobie, aż w październiku zaczęliśmy romansować online ha ha… (on nie mieszka w DC) W grudniu przyleciał do mnie pierwszy raz i tak Nas jakoś wzięło jeszcze bardziej ;p Na przerwę świąteczną pojechałam do Niego do Miami (kocham to miejsce, btw) On zdecydował się przeprowadzić do DC ;p Pisząc ‚przeprowadzić’ mam na myśli zamieszkanie w samolocie i hotelach ha ha… Przylatywał do mnie w czwartek wieczorem, a wylatywał w niedziele. Ma akurat taką pracę, że może sobie na to pozwolić. I tak sobie żyliśmy przez parę miesięcy. Potem w marcu poleciałam do Jego pracy do Jackson, Mississippi (nic tam nie ma ha ha…) On tam pracuje od poniedziałku do czwartku, a potem sobie gdzieś lata. Nudziłam się jak nie wiem, ale się cieszyłam, że jesteśmy razem. Byłam w Jego biurze, poznałam wszystkich pracowników, akurat w tym samym tygodniu przyleciał do Jackson główny szef firmy, który bardzo lubi mojego ex. Poszliśmy z Nim na lunch, kolacje… Było miło i sympatycznie 🙂 
Ale naprawdę Dziewczyny, nie jedzcie do Mississippi ha ha… Próbowałam coś zwiedzać przez te 4 dni, ale w zupełności wystarczył mi 1 dzień ha ha… Dobrze, że w hotelu było spa itp, to przynajmniej aż tak się nie nudziłam ;p Potem po jego pracy polecieliśmy do Tampy, FL. Zatrzymaliśmy się u Jego przyjaciela. Pojechaliśmy do Disney World (nie zachwyciło mnie to). Potem pojechaliśmy do innego miasta, pokazał mi apartament z pięknym widokiem na ocean, który miał kupować itp
No jednym słowem wakacje były cudowne.
I tak do czasu świąt wielkanocnych. Zamiast cieszyć się Wielką Niedzielą, ryczałam. Zerwałam z Nim, z wielkim bólem, ale wiedziałam, że taka decyzja jest najlepsza dla mnie, dla Nas 🙂
Zbyt dużo Nas różniło… wiek, rasa, status społeczny itp. Czułam się źle w tym związku, kochałam, ale nie byłam sobą. Nasi znajomi byli zupełnie inni. Ja jeszcze jestem au pair i nigdy nie będzie mnie stać, aby płacić za studia $70 tys. :/ Nie chciałam być tylko dziewczyna/żoną bogatego faceta, dla którego nic nie stanowi problemu. Czułam się jak jakaś marionetka. Każdy się mną zachwycał, on chyba był dumny, że mnie w końcu zdobył :/ W końcu fajnie jest mieć o 11 lat młodszą dziewczynę, nie? ha ha…
Czasami żałuję, że mam taki charakter, a nie inny 😦 Mogłam wyjść za Niego za mąż, chciał mi dać pieniądze na studia, mogłam się wyprowadzić do Miami, leżeć i pachnieć. Ale to nie ja… 🙂 Mimo, że Go kocham (a może tylko mi się to wydaje) to chyba nie mogłabym tak żyć. Być tylko weekendowym małżeństwem, spotykać się z Jego znajomymi (wszyscy ponad 10 lat starsi ode mnie, albo i więcej), skończyli super studia w Stanach, mają świetne pozycje, kupują choinki świąteczne za $10tys. ha ha… (aż w szoku byłam lol) A ja? Biedna au pair z Polski… Nie chciałam się tak czuć, niby zawsze mnie przekonywał, abym się tak nie czuła, ponieważ jestem jeszcze młoda, skończyłam studia w Polsce i jeszcze wszystko przede mną, że może to kiedyś ja będę mogła mu pomóc finansowo itp… No ale…
Było, minęło… 🙂 Jest ciężko, ale daję radę 🙂 Wróciłam do normalnego życia, do moich realiów i jest mi z tym dobrze 🙂

Także, tak wygląda moja historia. Dlatego nie pisałam na blogu, ponieważ byłam zajęta ‚miłością’ ha ha…

Utrzymujemy ze sobą kontakt, zostaliśmy ‚przyjaciółmi’, ale ja nie wierze w przyjaźń po związku. Chyba przestane odpisywać na maile, odpowiadać na telefony. Tak chyba będzie lepiej dla mojego zdrowia psychicznego ;p

 

Jeśli chodzi o DC. To nic się nie zmieniło. Kapitol stoi na swoim miejscu, Washington Monument ciągle jest tej samej wysokości ;p także wszystko po staremu. Dalej kocham to miejsce 🙂

 

Nie wiem czy jeszcze będę pisała bloga… Dzisiaj tak mnie wzięło na dopisanie czegoś, ponieważ zobaczyłam nowe komentarze i tak jakoś mi się przypomniało o tym moim blogu 🙂
Mam swoje plany dotyczące mojej przyszłości, ale to jest taki mój mały sekret ;p

 

Wiem, że sporo dziewczyn zostaje w Stanach, zakochuje się, mają dobre życie, ale zawsze trzeba pamiętać, aby być sobą. Nie próbujmy się zmienić na siłę. Ja kiedyś na pewno będę żałowała mojego wyboru, ale przynajmniej będę się czuła dobrze sama ze sobą 🙂

Pozdrawiam wszystkich! 🙂 

Reklamy
Published in: Bez kategorii on Kwiecień 27, 2012 at 2:42 pm  Dodaj komentarz  

The URI to TrackBack this entry is: https://esolinka.wordpress.com/2012/04/27/co-u-mnie/trackback/

RSS feed for comments on this post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: